COP26 już za nami

COP26 już za nami

 

Zakończył się tegoroczny szczyt klimatyczny. Wszyscy delegaci i obserwatorzy wrócili już do swojej codzienności. Mamy nadzieję, że choć część ustaleń i wybrzmiałych obietnic zostanie wprowadzonych w życie. Zmiany klimatu to fakt i najwyższa pora zacząć działać.

 

Zapraszamy do przeczytania podsumowania z COP26 w Glasgow, które przygotowała, uczestnicząca w nim na żywo, Weronika Adamczak.

 

Miałam tę niezwykłą szansę uczestniczyć już w dwóch szczytach klimatycznych COP24 w 2018 roku w Katowicach oraz tegorocznym COP26 w Glasgow. Ważniejsze od samego uczestniczenia w szczycie, jest realizowanie jego założeń i celów na rodzimym gruncie w przeciągu całego następnego roku.

Czego nauczyłam się na COP26? Przede wszystkim, że przed nami jeszcze długa droga, a czasu jaki nam został na adaptację i zmianę polityki klimatycznej jest coraz mniej.

Na tegorocznym szczycie dowiedziałam się, że aby te pozytywne zmiany były widoczne w ustaleniach negocjatorów należy nie ustawać w lobbingu władzy i firm, a także kontynuować presję by jak najszybciej wprowadzić edukację klimatyczną w szkołach.

Podczas 26. sesji Konferencji Stron w Glasgow bardzo mocno wybrzmiewało hasło Władza dla społeczeństwa (Power to the people). Należy jednak pamiętać, że aby osiągnąć ten cel, społeczeństwo na całym świecie musi chcieć zmian, musi widzieć ich potrzebę. Często jednak przez brak edukacji klimatycznej, czy po prostu podstawowej wiedzy o zmianach klimatycznych przeciętny Kowalski nie widzi sensu w tej zmianie. Czemu górnicy mają zmieniać swoją profesję, a czynne, przecież jeszcze kopalnie się zamykać? To nie ma sensu. W telewizji nie mówi się przecież o mających już miejsce konfliktach związanych ze zmieniającym się klimatem, a z badań wynika, że na 25 krajów najbardziej narażonych na skutki zmian klimatu, aż 14 krajów pochłoniętych jest konfliktem. Nie wskazuje się też, że obecnie większość ekstremalnych zjawisk pogodowych ma miejsce ponieważ klimat zmienia się szybciej niż przewidywaliśmy jeszcze 50 lat temu. Co gorsza, najnowszy raport Climate Action Tracker wskazuje, że z obecnymi zobowiązaniami redukcji emisji gazów cieplarnianych, pod koniec tego wieku wzrost temperatury może osiągnąć nawet 2,4° Celsjusza. Te informacje są zbyt paraliżujące, by móc nadać je w telewizji przed programem śniadaniowym, a jednak są one prawdziwe i jeśli nie zaczniemy działać teraz to te straszne przepowiednie się spełnią!

Na szczycie klimatycznym dowiedziałam się, że musimy słuchać głosów, które są niesłyszane. Wiedza rdzennych pokoleń o regeneracji ziem, gruntów rolnych i lasów jest bezcenna. Niestety realia są jednak takie, że aktywiści klimatyczni w wielu krajach na co dzień mierzą się z groźbami wysyłanymi przez rządzących ich krajów. Tylko w 2020 roku zabito 227 aktywistów klimatycznych, a aż 1/3 z nich było ludnością rdzenną. To pokazuje, że niektórzy z aktywistów są bardziej narażeni. Dlatego mając szansę musimy nagłaśniać właśnie ich głosy, to są historie, które nie trafiają na czołówki gazet, chociaż mówią o rozwiązaniach na największy problem XXI wieku.  

COP26 podkreślał też rolę kobiet w kryzysie klimatycznym. Kobiety i dziewczyny odczuwają zmiany klimatyczne bardziej niż inni. Kiedy społeczność żyjąca w najbardziej narażonych regionach traci ziemię i plony przez susze lub powódź, rodziny bardzo często muszą podjąć drastyczne decyzje, by przetrwać. Niestety takie decyzje to zabieranie córką szansy na edukację, czy zgoda na zawarcie ślubu niepełnoletniej dziewczyny ze starszym mężczyzną, co zbyt często prowadzi także do przemocy domowej.

Szczyt klimatyczny odbywa się, co roku, ale trwa jedynie dwa tygodnie. W czasie jego trwania przedstawiane są historie zmiany i innowacji, ale także te wyzysku i nierówności. Ważne, by te historie były opowiadane przed i po szczycie. Ważne, by właśnie historie przemawiały do zwykłych Kowalskich, w których to właśnie leży siła zmiany! Power to the people!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.